Filmaster

your movie guide

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

"Drag me to hell" - moralitet o złych bankowcach lub komedia do browara

Wydaje mi się, że można do tego filmu podejść na dwa sposoby. Po pierwsze potraktować jako komedie, śmieszny absurdalny film, do obejrzenia po kilku browarach, albo jako film grozy/horror. Szczerze powiedziawszy moim zdaniem zdecydowanie bardziej nadaje się do obejrzenia po browarach. Jak dla mnie przekaz, który można by odczytać jest zbyt prosty i oczywisty. Tuż po wyjściu z kina nasunęło mi się tylko jedno stwierdzenie - moralitet. Widzimy tu tak zwany „wyścig szczurów” i bohaterka, która postanawia wziąć w nim udział. Jak można się domyślić spotyka ją za to kara – zresztą w tym filmie wszyscy, którzy zrobią cokolwiek złego zostaną ukarani.
Film dość jednoznacznie korzysta z obecnych nastrojów społecznych, główna bohaterka – Christine - pracuje w banku, w celu awansu zawodowego odmawia przedłużenia spłaty kredytu starej kobiecie. Kobieta czując się urażona rzuca na nią śmiertelną klątwę. Oczywiście przez dalszą część filmu Christine stara się zdjąć ją z siebie.
Moim zdaniem fabuła jest uboga, z filmu grozy/horroru moim zdaniem nie ma nic. Sceny, które miały wyglądać strasznie są zdecydowanie bardziej zabawne – mnie najbardziej rozbawiła scena z muchą w sypialni. Generalnie brak było tajemnicy, jakiejś zagadki, jeśli chodzi o rozwiązanie filmu, to można je odgadnąć na 15 minut przed końcem seansu i mimo iż koniec końców jest to trochę zaskakujące to i tak właśnie to sobie wyobrażaliśmy. Nie mniej wydaje się to najsprawniej obmyślana część.
Jeżeli chodzi o aktorstwo, to cóż, Justin Long (chłopak Christine) i Alison Lohman (Christine) bardziej pasowali by do komedii romantycznej. Do filmu grozy zdecydowanie pasuje za to aktorka, która wcieliła się w postać starej cyganki – Lorna Raver.
Reasumując jeżeli jesteś bankowcem, lubisz browary i kino stanowi dla ciebie rozrywkę to polecam, aczkolwiek można spokojnie zobaczyć to w domu. W przeciwnym wypadku, no cóż kino z przekazem i pomysłem to moim zdaniem to nie było.

michuk michuk

A jak wygląda "kinowość" tego filmu? Polecał go sam Tarantino, a on ekscytuje się zwykle filmami, które nie mają drugiego dna, ale za to forma zmierza do perfekcji. Zdjęcia, nawiązania do historii kina, kiczowatość i charyzmatyczni aktorzy -- to chyba trzy najważniejsze cechy jakie ceni Quentin. Zauważyłeś którąś w Drag me to hell?

.

doktor_pueblo doktor_pueblo

@michuk
"Zdjęcia, nawiązania do historii kina, kiczowatość i charyzmatyczni aktorzy -- to chyba trzy najważniejsze cechy jakie ceni Quentin."

Przypomniał mi się skecz Monty Pythona o hiszpańskiej inkwizycji. "Nasze trzy metody to strach, zaskoczenie, bezwzględna skuteczność... i niemalże fanatyczne oddanie papieżowi" ;)

.

dabal dabal

Z tego co wymieniłeś, ja mógłbym się dopatrywać kiczowatości - myślę, że wypowiadał się w ten sposób bo to Sam Raimi, twórca kultowych filmów grozy. I myślał tu chyba o jakimś rodzaju hołdu dla gatunku.

.

dabal dabal

Muszę powiedzieć, że z perspektywy czasu ocena wzrosła na 7

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook