Filmaster

watch.review.share

Twój progres

0%

Oceniłeś 0/15 filmów. Oceń 15 więcej & sprawdź co obejrzeć dziś wieczorem!

Liga niezwykłych dżentelmenów - klub beznadziejnie wykorzystanych postaci

Nie wiem jak to jest możliwe, książki były przed Gutenbergiem, po nim dzieła pisane powstają prawie tak samo długo jak istnieje człowiek. Wynalezienie kina i filmu według wielu miało być czymś co zabije książki, dzisiejszy wieczór spędziłem na telewizyjnym seansie "Ligi niezwykłych dżentelmenów". Było to moje drugie podejście do tego filmu i muszę powiedzieć, że odczucia mam takie same jak za pierwszym razem.

To nie jest dobry film

Z żalem muszę się przyznać, że nie widziałem nigdy na oczy tego komiksu i niestety nie mogę się do niego odnieść, szczególnie boli to w porównaniu do fabuły filmu.

Założeniem autorów filmu miała być ekranizacja komiksu, ale nie takiego zwykłego komiksu, takiego z pojedynczym. Mamy tu doczynienia z wieloma bohaterami: Allanem Quatermain'em, Miną Harker, doktorem Jeckyl'em (panem Hydem), doktorem Moriarty'm, kapitanem Nemo, Tomkiem Sawyerem, oraz Dorian Gray i Rodney Skinner (tych dwóch postaci akurat nie znalem wcześniej). Widzimy, że na temat każdej z tych postaci osobno powstała przynajmniej jedna książka lub opowiadanie, w związku z czym spodziewać by się można było wielu wątków, przygód, nieporozumień między bohaterami jakiejkolwiek interakcji, niestety na ekranie nie zobaczymy nic z tych rzeczy. Fabuła filmu niczym nas nie zaskakuje, przez pierwsze 15 minut zostaje tworzona liga, bohaterowie są zapoznawani ze sobą, odkrywają swoje zdolności (zajmuje to aż! 15 minut), potem przedstawione im jest zadanie, które przez cały film starają się rozwiązać.

Takie naŧężenie ciekawych postaci powoduje to, że żadna z nich nie może się rozwinąć podczas 90 minut filmu, a wydaje się, że same te postaci miały przykuć widza do fotela, niestety oprócz pomysłu potrzeba czegoś więcej. Dodatkowo budżet na efekty specjalne też chyba nie był za wysoki, widać bardzo wyraźnie co jest narysowane, co nie.

Generalnie jest to świetny przykład na to, że książka pozostanie niezwyciężona jeszcze długi długi czas, żaden film nie może opowiedzieć tego co jest w książce, nie ma takiej fizycznej możliwości w końcu z książką spędzamy kilka wieczorów, a z filmem??

Ja od Stephena Norringtona zdecydowanie bardziej preferuję Verne'a, Stokera, czy Stevensona.

Na koniec chciałem wyrazić swoje zdziwienie, jak to się stało, że Sean Connery zagrał w takim filmie? Oraz dlaczego Peta Wilson (Nikita) występuje tak rzadko na dużym ekranie.

Obecnie czekam na to, aż ktoś wymyśli komiks gdzie połączony zostanie Batman, Harry Potter, Neo no i oczywiście Chuck Norris

Zaloguj się aby skomentować

michuk michuk

Być może częściowo rolę książek na ekranie zastąpią seriale. Już mamy sporo ciekawych seriali z rozbudowaną fabułą (np The Wire) i będzie ich coraz więcej. Co oczywiście nie oznacza, że książek nie będzie się czytać. Skoro telewizja nie zabiła radia, książek nie zabije raczej nic, może poza... e-książką.

.

Aquilla Aquilla

Sean Connery nie tylko zagrał w tym filmie. Pod koniec zdjęć ekipa tak pożarła się z reżyserem, że to Szkot doglądał montażu.

.

wasik wasik

A tak co do Doriana Gray'a to przy sposobności polecam film właśnie z nim, całkiem fajny :).

.

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook